(wpis opublikowany po raz pierwszy 27 czerwca 2013 roku w blogu slow life & garnek)
chociaż każdemu według jego zasług, niektórym jednak według cudzych
Pierwszy: podczas kolacji w kameralnym gronie, z udziałem, między innymi, Osoby, która wykonała kiedyś przekład pewnego utworu literackiego, nieświadoma tego Autorka źle oceniła ów przekład, chwaląc za to czyjś inny – nowy, niedawno opublikowany i omawiany przez współbiesiadników przy okazji konsumpcji przegrzebków.
Drugi: w towarzystwie świeżego wdowca udzieliła spontanicznej odpowiedzi zupa z trupa! na pytanie co na obiad?
Wreszcie trzeci, nawet po paru latach wywołujący jej największe zawstydzenie: zapytała niechodzącą Beatę, czy ta chciałaby gdzieś pójść.
I nie w tym rzecz, że późniejsza Autorka Wstępniaka powinna była raczej zapytać dokądś: istotę sprawy – dla niej – stanowiło użycie niewłaściwego czasownika.
Które mogło Beatę zranić.
Bo na wózku inwalidzkim co? Da się pojechać.
Poturlać da. Się albo kogoś. Ale nie pójść.
Potem jest mowa o innym artykule, poświęconym rodzicom niepełnosprawnych dzieci.
Nie mażę się, ale marzę o...
Słyszeliście o tej kampanii, Drodzy Czytelnicy?
Bardzo warto zapamiętać jej hasło.
Byłam kiedyś na przedstawieniu, na którym niepełnosprawny chłopak pokrzykiwał coś od czasu do czasu. I co? Nic. Przeszkadzało mi to w odbiorze? Trochę. I co z tego? Nie cały świat został stworzony dla mojej przyjemności. Zresztą Krystian Lupa, genialny reżyser, też wydaje dziwne odgłosy, oglądając swoje przedstawienia, i jakoś nikt nie narzeka.
Zróbmy dla niepełnosprawnych miejsce obok nas. Wpuśćmy ich do codziennego życia. Strach znika, gdy poznajemy rzeczy nieznane. Chcielibyśmy przejść przez życie i ani razu nie otrzeć się o cierpienie, chorobę? Tak się nie da.
Mimo wszystko, bexa pozwoli sobie mieć prośbę: żeby nie ocierać się o niepełnosprawnych.
Choćby miało się najlepsze intencje.
I możliwość pisania o nich w tekstach, które, według wszelkiego prawdopodobieństwa, trafią do szerokiego kręgu odbiorców. Czyli czytelników. Mniejsza już, że na ogół będących czytelniczkami.
Zwłaszcza wtedy.
NIE AŻ TAK.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz